2012/11/20

Kosmita wylądował

Antybiotyki usadziły moją siostrę w domu i dziś trafił mi się dyżur, by z nią posiedzieć. Wyrwałam się na chwilę z pustego, zbyt cichego mieszkania i trafiłam do krainy "pobawimy się?". Jestem pod ogromnym wrażeniem jak człowieczek w jej wieku szybko się uczy, wręcz wchłania umiejętności. Sprawnie kopiuje i zaskakuje swoimi interpretacjami. Zastanawiam się na którym etapie gubimy lizakowych kosmitów, balonowe wróżki i koniczynkowego duszka, a zaczynamy widzieć jedynie odpowiedniki okazów z atlasu zwierząt. Mam nadzieję, że uda mi się odpędzać normalność od małej jak najdłużej. Aż zbuduje na tyle stabilny obraz w swojej wyobraźni, by zawsze będzie mogła do niego uciec.


Decoupageowe bombki z resztek sklejek z warsztatu taty i łańcuch z pianek do pakowania.










2012/11/12

Odrodzenie

W schronisku poza nami było zaledwie parę osób, taki już urok wypraw poza sezonem. Szlaki pustoszeją, góry odpoczywają. Wpatrywałam się przez okno w ośnieżone szczyty i nagle do mnie dotarło, że Odrodzenie to nie jest tylko nazwa budynku w którym piłam herbatę. Poczułam na rzęsach i włosach mgłę, która obmyła mnie po drodze. Jak się okazuje, czasem jedyne czego potrzeba, by nie myśleć, to ograniczone pole widzenia.