2014/04/02

Be The Reason Someone Smiles Today

Po raz kolejny przyszedł w moim życiu czas przewartościowania banałów. Przez lata słyszałam różne życiowe morały, sentencje, zwierzenia, które były wówczas ładne, ale i bezwartościowe. Oczywiście byłam przekonana, że je rozumiem. Uważam się za człowieka o całkiem nieźle rozwiniętej empatii, więc co to dla mnie. A tu zonk. Nagle moje życie wypełniło małe stworzenie, które terapią szokową uświadomiło mi, jak bardzo byłam w błędzie.

Poturbowana brakiem snu, po jednej z tych gorszych nocy, witam dzień z migreną i bezradnością. Nie ma we mnie złości, żalu. To tylko zmęczenie. Mała dawka luksusu, w postaci prysznica i czystego ubrania, pomaga ogarnąć umysł. Wracam do małego człowieka, a ten wpatruje się we mnie jakby trochę bardziej. Skupiony wyraz twarzy wydaje mi się dość zabawny, szczególnie gdy towarzyszy temu nienaturalny bezruch i "dziubek". Nagle uderzenie, totalny nokałt. Mój syn się do mnie uśmiecha. Buzią, oczami, całym sobą. Paradoksalnie - zwalenie z nóg dostarcza mi tyle energii, że mogłabym nią obdarować niejedno senne biuro w poniedziałkowy poranek. I wszyscy w nim by się uśmiechali.

Tak więc odnośnie powszechnych banałów - jeden ode mnie: 

Nie ma nic cenniejszego i piękniejszego od uśmiechu dziecka.















































2014/03/17

Whole Lotta Love

Pojęcie "rośnie w oczach" nabrało realistycznych kształtów w postaci małego chłopca, u boku którego budzę się co noc (a w sumie to kilka razy w nocy). Najbardziej fascynują mnie jego oczy. Coraz większe i sprytniejsze. Obserwuje nasze twarze i sfery mieszkań, które nie zainteresowałyby przeciętnego gościa. Balansuje w nowym środowisku, adaptując się przez nasze ramiona i melodyjne słowa. Oboje pragniemy wzajemnej czułości i z utęsknieniem wypatruję pierwszych świadomych uśmiechów. Ja swoje posyłam regularnie, matkując i dziękując za to, że jest z nami.

Gdybym miała wybrać jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy z pierwszych naszych dni razem, to byłoby to dziwne uczucie, że znamy się od zawsze. Uczyłam się drobnej postaci, która pojawiła się w mojej rzeczywistości i zamiast poznawać ją od nowa, odkrywałam go jak dawno niewidzianego przyjaciela. Patrzyłam w mocno zmrużone oczy, pełne usta i ulotne dołeczki w policzkach i wiedziałam - Jesteś mój, a ja twoja.













2014/02/28

Welcome My Son, Welcome To The Machine

Minął tydzień odkąd nasz syn przyszedł na świat. Nie było w tym czasie ani jednego dnia bez słońca. Dosłownie i w przenośni.






V. napisała mi tuż po porodzie "Ten, który przyniósł wiosnę". Trafiła idealnie.

2014/02/22

Soon We'll Be Found

Pewnych rzeczy naprawdę nie da się zrozumieć, póki ich nie doświadczymy osobiście. Ostatnie 9 miesięcy było właśnie takim zjawiskiem. Przed nami całkiem nowa codzienność, która powstała ze wspólnego marzenia i stała się cudowną obietnicą. Nie planuję, nie układam, z czasem odnajdziemy odpowiednie elementy tej zawiłej układanki zwanej rodzicielstwem. Wiem, że sobie poradzimy, że pełnia narastającej euforii wkrótce nadejdzie i każdego kolejnego dnia będzie nas zaskakiwała nowym horyzontem doznań. Jest cicho i spokojnie, świat wokół zwolnił i wyczekuje razem z nami.

To najpiękniejszy czas w moim życiu i nie ma dnia, bym nie uśmiechała się w podzięce do losu. Wieczorami wypatruję księżyca i pytam go, czy dziś mi go podaruje.

Nie mogę się doczekać.




[dopisane parę dni później]

Junior już jest z nami. Wszyscy zdrowi i przeszczęśliwi :)