2017/01/14

Wernisaż

Oddech juniora młodszego powoli się uspokaja, a zawieszone na piersi usta podrygują lekko dając mi znać, że odleciał już do krainy snów. Śnię razem z nim, choć ja na jawie. Moje sny są bardziej świadome, bo scenariuszem dla nich są niezrealizowane plany. 
Po raz tysięczny przechadzam się między obrazami, które wryły mi się w podświadomość, inspirując i dręcząc. Dłonie, woda, ucieczka, wiatr, królowa. Dziś projektuję dla niej koronę. Widzę jak liście splatają się z jej włosami, zastanawiam się nad konstrukcją i doborem kwiatów. 
Patrzę na swoje fotografie wiszące na ścianach miejsca idealnego i na siebie pośród nich. Jaką założyłabym sukienkę? Układam słowa krótkiej przemowy i zastanawiam się nad uczciwością zdań, które wychodzą z moich ust. Kto by stał przede mną? Kto chciałby patrzeć na te obrazy z mojej głowy? Czy dla kogoś bycie ze mną w tej chwili byłoby na tyle ważne, by przyjechać określoną ilość kilometrów do miejsca idealnego? 

Buduję tą opowieść i wszystkie pytania z dzieckiem u piersi i jedyne czego jestem pewna, to że mój syn zasnął w błogiej nieświadomości chaosu w głowie jego matki.


3 komentarze:

  1. Bardzo smutny wydźwięk Twoich ostatnich wpisów. Trochę jakbym "Godziny" czytała. Mam nadzieję, że zrealizujesz wszystkie swoje plany, bez względu na wszystko. Uwierz mi, przyjechaliby ludzie podziwiać obrazy z Twojej głowy.

    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłabym tam pierwsza. Chociaż to strasznie daleko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od kilku lat poruszasz mnie swoimi dziełami i wywołujesz całą gamę emocji. A ja jestem jedną z wielu setek osób, które mają tak samo. Odwagi!

    OdpowiedzUsuń