2016/06/20

Połączenia

Na dzień przed rozpoczęciem porodu, było niesamowite niebo. Wyłaniały się z niego twarze i stwory, które hipnotyzowały grozą i tajemnicą. Po raz drugi wiedziałam, że termin lekarzy jest daleki od tego co mówi mi serce.


"Dziecko, które urodziłaś waży dziesięć funtów. Jest w nim osiem funtów wody i garść węgla, wapnia, azotu, siarki, fosforu, potasu, żelaza. Urodziłaś osiem funtów wody i dwa popiołu. A każda kropla twego dziecka była parą chmury, kryształem śniegu, mgłą, rosą, zdrojem...Każdy atom węgla czy azotu wiązał się w milion połączeń. Tyś tylko zebrała to wszystko co było..." - J. Korczak

Dodam do tego kilka kropel łez i tych spływających po szyi z wacika, który łapczywie ssą zaschnięte usta. Parę garści krzyku, tego uwalniającego, nie tylko od bólu. Bo kiedy możesz zawyć jak dzika, jak nie wtedy, gdy rodzi się z Tobą nowy człowiek. Godziny odliczane w minutach i centymetrach. I choćby nie wiem jak trwały one długo, w końcu po raz drugi z ulgą witałam wschód słońca. Wiedziałam, że przyszedł dzień, w którym narodzi się mój syn. Mój drugi, wspaniały syn. Półnaga, brudna, skrępowana skurczami, a mimo to tak dumna. Uczyniłeś mnie piękną i silną. Ja zrobię wszystko byś był dobry i szczęśliwy.