2016/08/31

Cyrk

W głowie szukam początku dla potoku myśli, które przelewają się między obowiązkami. Przed oczami staje mi zapłakana małolata w dziecięcym pokoiku dwa-na-dwa metry z tapetą w klauny i trąbki. Ma trochę ubrań, książkę, materac do spania i lęk przed współlokatorami, którzy wpasowują się w stereotypy o Polakach za granicą. Płacze za domem, normalnym jedzeniem i tak ogólnie - w poczuciu beznadziei. Powiedziała, że rzuca studia i ku przerażeniu zatroskanej matki postanawia wyjechać, żeby zarobić na swój pierwszy aparat. Chodzi więc codziennie do tej cholernej fabryki plastiku i wtapia gwinty, w cholernej blaszanej hali bez klimatyzacji, w cholernie upalne lato. Bardzo nie lubi swojej ówczesnej codzienności i aby dać upust swojej frustracji, robi schizofreniczne autoportrety i krótki reportaż o autystycznym chłopcu z sąsiedztwa i jego siostrze z wiecznie smutnymi oczami.

Te kilka zdjęć to był na tamten moment cały mój świat. Fotomontaże zrobione sprzętem gorszej jakości niż aparat w obecnym telefonie. Ale to byłam ja, cała popaprana ja. Przelałam swoje emocje najlepiej jak umiałam i - o zgrozo - postanowiłam poddać je wirtualnej ocenie. Niewielu zrozumiało. Lata na portalach dla młodych artystów, gdzie fachowcy przekrzykują się krytyką i dobrymi radami dały mi tylko tyle, że po jakimś czasie nauczyłam się ignorować jedno i drugie. Na całe szczęście trafiłam na dobrych ludzi, którzy pomogli mi skupić się na tym, że to co robię jest moje. Nikt inny nie był ze mną w tym cholernym pokoju w klauny.

Dziś jestem w dobrym miejscu. Odporna, pewniejsza, ze zdecydowanie lepszą tapetą w sypialni. Widzę jednak jak wiele osób jest jeszcze tam gdzie ja byłam parę lat temu. Piszę więc tę bardzo głęboką myśl, która niech się niesie i rozbrzmiewa w głowie, gdy przyjdzie kolejny kryzys:

Olej i rób swoje.

Circus, 2006r.

24 komentarze:

  1. Jak to mówi moja szefowa "dzida i do przodu"... Jakie to prawdziwe. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, dokładnie dzisiaj było mi to bardzo potrzebne. Dziękuję za to, że prowadzisz bloga i dzielisz się swoim magicznym światem. Wszystkiego dobrego. Dzięki Tobie wierzę, że może być lepiej nawet jeśli teraz jest źle. Trzeba doceniać małe rzeczy i być za nie wdzięcznym a problemy pokonywać. Jak raz się nie udało to kolejnym razem się uda. Trzymaj się ciepło, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie lepiej, przytulam wirtualnie i mam nadzieję, że szybko przyjdzie to co dobre.

      Usuń
  3. o matko jednak jest jakaś magia na tym świecie. bo gdy już chcę wszystko rzucić, zapomnieć i zatonąć w wielkich wodach mojego własnego smutku to zawsze zdarza się to magiczne coś. i tak wczoraj widziałam duży napis "rób swoje" a dziś Ty mówisz mi to samo.
    już prawie wychodzę na brzeg :)
    pozdr. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie niesamowity zbieg okoliczności, nie można go zignorować ;)

      Usuń
  4. Ten wpis sprawił, że ja, która cisnę się w strefie komfortu o średnicy metra, dostałam nagle ochoty by rzucić się na głęboką wodę. Kto wie, jeszcze parę takich bodźców i może w końcu zdobędę się na to, by sprzedać wszystko i kupić bilet do Australii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi znajomi tam mieszkają i bardzo sobie chwalą, więc jeśli o tym marzysz to czemu nie? Nikt nie zabroni przecież kiedyś wrócić.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli nie tylko ja rzuciłam studia i wyjechałam za granicę zarabiać na siebie ? Uf myślałam że tylko ja taka jestem . Bo ciągle słyszę " nie poszłaś na studia , zmarnujesz sobie życie " . Jakoś nie odczuwam żeby się marnowalo no ale ... inny trzeba wysłuchać ale nie słuchać .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studia w dzisiejszych czasach to kompletnie inna bajka niż kiedyś. Można bardzo łatwo dostać byle jaki papierek, który kompletnie o niczym nie świadczy, jednak wielu pracodawców uważa to za priorytet. Przy samozatrudnieniu ta kwestia schodzi na dalszy plan.

      PS Ja studia skończyłam później za silną namową mamy ;)

      Usuń
  7. Ja również dziękuję. Ten wpis to jak odpowiedź na te wszystkie moje ciche prośby o poklepanie po ramieniu na samym początku drogi. Jesteś niezwykłą osobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klepię i wysyłam tonę uśmiechu, odwagi!

      Usuń
  8. Anita, już dawno (tak od kilku lat) chciałam do Ciebie napisać, ale było mi jakoś niezręcznie. Pod tym postem jednak chyba się odważę. Różne rzeczy chciałam Tobie napisać, ale rezygnowałam, uznając, że to mniej lub bardziej bez sensu spisywać takie przyziemne myśli dla kogoś na pograniczu realności ;) Przede wszystkim jednak, chciałabym Tobie podziękować. Dziękuję, zawsze znajduję tu nie tylko piękno i prawdę, ale też jakąś inną wartość do tego dodaną. Wolność u Ciebie znajduję, też moją wolność. Zaglądałam do Ciebie lata temu, gdy jeszcze studiowałam i miałam heurystyczne plany na resztę życia.. i widziałam niezwyczajną dziewczynę z pasją, a przez to moje(?) plany zaczynały się nieco kruszyć na brzegach. To, że miałaś odwagę szukać swojego miejsca, iść niby pod wiatr, ale tak naprawdę przecież z wiatrem, inspirowało mnie i siedziało w tyle głowy. Cieszyłam się, gdy widziałam, że u Ciebie jest dobrze. Cieszyłam się wtedy, gdy u mnie też było dobrze, a potem pocieszałam, gdy u mnie było źle. Dawałaś mi nadzieję, że gdzieś tam, może i daleko ode mnie, jest ktoś, kto miał odwagę o siebie walczyć i mu się udało. Dawałaś nadzieję, że jeśli komuś żyjącemu po swojemu jest na tym świecie dobrze, to świat nie jest aż tak straszny. Zabrzmi pokrętnie, ale patrząc na Twoją wolność, ja sama czułam się nieco mniej zniewolona. W końcu ja też odważyłam się zawalczyć, kilka dni temu złożyłam wypowiedzenie. Od października czeka mnie coś nowego, w innym miejscu. Nie wiem czy będzie tym, czego szukam, ale idę z wiatrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że napisałaś, piękny koniec tej wiadomości, trzymam mocno kciuki, ale w sumie chyba nie do końca muszę, jakoś tak wiem, że będzie dobrze.

      Usuń
  9. Właśnie jestem w tym momencie. Jestem w Anglii, pakuję pomidory po 12 godzin dziennie, żeby zarobić na wymarzony aparat i nareszcie tworzyć na poważnie. Na szczęście już niedługo wracam, ale kiedy nogi bolą od stania w pracy, myślę tylko o obrazach, jakie chcę przelać, o tych pięknych rzeczach, które chcę przekazać. Dam radę! Dziękuję za te słowa Twoje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielna dziewczyna, warto się pomęczyć, czekam na piękne ujęcia :)

      Usuń
  10. Dziękuję Ci bardzo za ten wpis i za wszystko, czym chcesz się dzielić.

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawe zdj obraz

    https://skucinskaemi.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. "Olej i rób swoje" Dokładnie. Sztukę ciężko zrozumieć, dlatego jest to sztuka. Mam nadzieję, że i ja w przyszłości wespnę po tych szczeblach do góry i będę na wyższym etapie, tak jak zrobiłaś to Ty. Pozdrawiam. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, że pamiętam to z DA, możliwe? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, ile to lat ;) cieszę się, że to się nie rozmyło jak u sporej części moich 'znajomych ' oberwowanych z DA.

      Usuń