2014/03/17

Whole Lotta Love

Pojęcie "rośnie w oczach" nabrało realistycznych kształtów w postaci małego chłopca, u boku którego budzę się co noc (a w sumie to kilka razy w nocy). Najbardziej fascynują mnie jego oczy. Coraz większe i sprytniejsze. Obserwuje nasze twarze i sfery mieszkań, które nie zainteresowałyby przeciętnego gościa. Balansuje w nowym środowisku, adaptując się przez nasze ramiona i melodyjne słowa. Oboje pragniemy wzajemnej czułości i z utęsknieniem wypatruję pierwszych świadomych uśmiechów. Ja swoje posyłam regularnie, matkując i dziękując za to, że jest z nami.

Gdybym miała wybrać jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy z pierwszych naszych dni razem, to byłoby to dziwne uczucie, że znamy się od zawsze. Uczyłam się drobnej postaci, która pojawiła się w mojej rzeczywistości i zamiast poznawać ją od nowa, odkrywałam go jak dawno niewidzianego przyjaciela. Patrzyłam w mocno zmrużone oczy, pełne usta i ulotne dołeczki w policzkach i wiedziałam - Jesteś mój, a ja twoja.