2014/06/06

Linoskoczek

Usłyszałam dziś stwierdzenie, że jednym z uroków macierzyństwa jest kwestionowanie swojego zdrowia psychicznego. Czasem tak. Ciągłe balansowanie od ściskającego w piersi natłoku miłości, po zgrzyt zębów i tłumioną frustrację może przyprawić o regularną niestabilność emocjonalną. 

Czasami czuję się jakbym spacerowała po cienkiej taśmie rozwieszonej nad przepaścią. Nieporadnie stawiam kolejne kroki, a cel do ktorego dążę jest tylko wyobrażeniem w mojej głowie. Ciężko zachować równowagę, szczególnie gdy obce oceny szarpią za nogawki. 

Izolacja osiąga punkt krytyczny. Początkowo oswoiłam ją na swój użytek, jednak obecnie zbliża się do niebezpiecznej granicy. Zachodzi mgłą na oczy i tłumi odgłosy miasta. Idąc główną ulicą, czuję się jak zaszczute zwierzę wrzucone na cyrkową arenę. Przyglądam się ludziom i próbuję sprowokować swoją ciekawość, ale coś nie chce zaskoczyć. 

Śpię mniej, śnię więcej. Może czujność pomaga przedrzeć się podświadomości. W snach jestem sama, to chyba zdrowa przeciwwaga do codzienności przepełnionej pełnym oddaniem. Dobrowolnym oddaniem, które codziennie honorowane jest orderem uśmiechu i spojrzeniem pełnym ufności. Taśma się stabilizuje.

Zamykam oczy. 
Reset. 
Idę dalej.









30 komentarzy:

  1. Ależ on jest cudny! Dużo siły Aife! :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, siła przyda się na pewno :)

      Usuń
  2. Znam to tak dobrze. Wszystko, o czym napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszę z perspektywy dopiero wchodzącej w życie kobiety, ale podświadomie czuję, że doskonale ujęłaś mnogość macierzyńskich uczuć... Niesamowicie jest patrzeć, jak rozwijasz się, jak ewoluuje w Tobie kobiecość... Dzika... W swej codzienności zupełnie magiczna. Wielkie dzięki, Aife, że od czasu do czasu się tym dzielisz... Jestem pewna, że wielu kobietom to pomaga, a przede wszystkim nieustannie inspiruje. Nikt nie jest idealny, każdy narażony na ocenę, ale potrzeba dystansu... Takiego, ktory nas nie znieczuli, ale doda skrzydeł. Więc tych skrzydeł życzę Ci jak najwiecej. I uwielbiam, uwielbiam Twoje pióro. Znów opuszczam aifowego w niemym zachwycie... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealnie! W punkt!
    Oddałas słowami to, co nieoddawalne.

    OdpowiedzUsuń
  5. I teraz tak u mnie deszcz pada, uderza niespokojnie o szybę obok mojej głowy. Patrzę na pierwsze zdjęcia - tak ciepło i choć też krople na oknie, to jakoś tak od razu się lepiej robi na sercu. I Twój Junior na ostatnim zdjęciu i jego wyciągnięte rączki - urocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasami ten dzwięk daje ciepłe ukojenie.

      Usuń
  6. Cudem jest macierzyństwo. Cudem są takie pociechy. Jesteś silną kobietą i na pewno cudowną matką :) Życzę Ci z całego serca by maluch był zdrowy i szczęśliwy. To jest najważniejsze. A Ty kochana- byś miała jeszcze więcej siły na trudy dnia codziennego.
    Ps. Oglądając Twoje zdjęcia utwierdzam się w przekonaniu, że to co śpiewał Rysiek jest tak bardzo prawdziwe- " w życiu piękne są tylko chwile"
    Ahoj !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za te życzenia, to prawda, że nie ma nic ważniejszego niż zdrowie najbliższych.

      Usuń
  7. Za każdym razem, gdy czytam Twoje posty czuję coś w rodzaju magii. Jest inaczej niż u innych blogerek. Czytając kolejne Twoje teksty mam wrażenie, jakbym spotykała się ze znajomą na kawę i słuchała jej opowieści. Bije tu niezwykłe ciepło, pasja, miłość. Z utęsknieniem czekam na kolejne wpisy i życzę z całego serducha odkrywania uroków macierzyństwa, ale też pamiętania o sobie i swoich pasjach.

    Pozdrawiam,
    Agnieszka z Healthy Slow Life

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardz dziękuję Agnieszko, pamiętam i o pasjach. Przyjdzie na nie znów czas. :)

      Usuń
  8. Poruszyłaś tym krótkim tekstem tę strunę we mnie, która gra najważniejszą melodię. Linoskoczek - ktoś, kto desperacko balansuje we mnie od zawsze. Czasem prezentuje się dostojnie, prostuje się i pewnie idzie przed siebie, czasami traci koncentrację, wierzga nogami jak clown, próbując złapać pion na rozhuśtanej wiatrem linie. Stan równowagi chwiejnej, niezmiennie. Choć mamy zupełnie inne życia, doskonale Cię rozumiem i gorąco pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie too opisałaś, dziękuję :)

      Usuń
  9. Czy czwarte zdjęcie od góry, to zaproszenia?? ;> np na... ślub?? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno tu nie zaglądałam, dzisiaj całkiem przypadkowo sobie przypomniałam o Twoim blogu. Jesteś mamą, masz Synka, niesamowite... :) Będę teraz zaglądać częściej aby nacieszyć oko zdjęciami, poczytać teksty od których czasami coś mnie w gardle jakoś tak dziwnie... Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. oj tak.. cała esencja... ja wlasnie rozpoczynam kolejną podróz w macierzystwo z Darem Niebios nr.2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję, wszystkiego dobrego dla Ciebie i maluchów.

      Usuń
  12. Pięknie piszesz, jestem tu od niedawna, ale zawsze czekam na wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło, że zaglądasz :)

      Usuń
  13. a ja na szczęście nie miałam jeszcze tych negatywniejszych uczuć, ale boję się ich w przyszłości, wciąż myślę, że z każdym rokiem macierzyństwo staje się co raz trudniejszą i co raz większą sztuką! Wiesz czytam Twojego bloga już od dawien dawna, a teraz jesteś mi jeszcze bliższa, bo i ja jestem młodą mamą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macierzyństwo - connecting mammas ;)

      Usuń
  14. Ja na początku czułam się podobnie, choć szybko zaczęłam batalię z narastającym poczuciem izolacji. Nie bez znaczenia było mieszkanie w ścisłym centrum Wrocławia, pełnym ludzi i znajomych wpadających bez zapowiedzi i nie rozmawiających ze mną o pieluchach, a o wszystkim innym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię czytać Twoje teksty więcej niż jeden raz. Zdjęcia oglądam jeszcze częściej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem jak to ujac... Piszesz lepiej niz robisz zdjecia. Zdjecia robisz fenomenalnie, i juz wiele razy podkreslalismy (my-czytelnicy) jak pieknie chwytasz chwile w obiektywie. Ale slowami robisz to jeszcze lepiej. Jak Ciebie czytam to widze wszystkie scenki, ktorych w sumie nie opisujsz, slysze ten deszcz, ktore w sumie nie ukazujesz, czuje te emocje, o ktorych tylko wspominasz... Prosze, nie przestawaj bo czuje, ze dorastam z Toba (czytam Cie od 2008. O rany...)

    OdpowiedzUsuń
  17. ok. nie będę inna. jakbyś pisała o mnie. też się czasem tak czuję. i też się ciągle zastanawiam jak tam moja gospodarka emocjonalna to wszystko znosi, bo to tylko jeden czort wie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Very lovely and peaceful scenes:)

    OdpowiedzUsuń