2014/05/27

Laurka

W drodze do swojej stwórczyni próbowałam zebrać myśli i w końcu ułożyć choć jedno sensowne zdanie, które podsumowałoby chaotyczne myśli. Pchałam przed sobą wózek z małym człowiekiem poznającym świat przez kołyszące się korony drzew i czułam jak gardło zaciska się coraz mocniej. 

Mamo, chciałabym... Myśli jak głaz przetoczyły się po sercu. 

To pierwszy taki Dzień Matki, kiedy słowa znaczyły coś więcej. Nie potrafiłabym z marszu powiedzieć "wszystkiego najlepszego...". Tak naprawdę nie miałam pojęcia, czy jakiekolwiek słowa będą na miejscu. 

W tym roku jest trochę inaczej... Ktoś mijający mnie na ulicy mógłby pomylić smutek ze wzruszeniem. Łzy wyglądają czasem tak podobnie. Fakt, to co czułam w środku, to po części był również żal. Do samej siebie. Za czas buntu i zdystansowania. Nie byłam trudnym dzieckiem, ale mogłam też być trochę lepszym. Zawsze można być trochę lepszym. 

Zrozumiałam też, dlaczego moja mama nie chciała nigdy ode mnie kupnych prezentów. Dostałam wczoraj od swojego synka pierwsze kwiaty (za pośrednictwem taty) i od razu pomyślałam, że w przyszłości wystarczy, jak zerwie stokrotki na łące przed domem. 

Kocham Cię, Mamo. Dziękuję za Twoją miłość, czułość i troskę. Za siostrę. Za to, że ZAWSZE jesteś.

 

Za wszystko. Naprawdę. 

14 komentarzy:

  1. Siedzę pracy gdy to czytam, trudno zatrzymać łzy które cisną się z powodu takich cudnych słów...

    OdpowiedzUsuń
  2. lepsze jest wrogiem dobrego =)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za to, że serce pod sercem nosiłaś...

    OdpowiedzUsuń
  5. <3 O maatko... genialny post <3 :)) http://www.slavko-p.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. mozna byc zawsze lepszym? dlaczego zawsze ten przymus bycia lepszym? bo ktos tego oczekuje, bo czujemy presje? bo sami chcemy dla siebie?
    Sorry, to nie na temat, to tylko rozwiniecie moich mysli zobaczywszy twoj wpis. na temat dnia matki i smutku tudziez wzruszenia nie moge nic madrego wymyslec...ale tez nie musze :) o prostu byc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlaczego zawsze 'ten przymus bycia lepsztm'? moze dlatego ze sie kocha swoich rodzicow nad zycie i z perspektywy lat zaluje sie kazdej chwili bycia niewystarczajaco dobrymi dla nich?

      Usuń
    2. Pisząc lepszy mam na myśli ciągły rozwój, nie wyobrażam sobie stać w miejscu i po prostu być. Znaczyłoby to brak nowych doznań, uczuć, wspomnień. Rozwijamy siebie, swoje umiejętności, umysł i pielęgnujemy uczucia. Poznajemy głębiej zarówno siebie jak i nasze otoczenie. A co da nam stagnacja? Chyba tylko zmarnowany czas. Nie miałam na myśli wyścigu szczurów i złote trofea.

      A swoją drogą to dla mnie w pełni naturalne, że staramy się być lepsi dla tych, których kochamy. Tak samo jak staramy się, by byli szcześliwi, a to ciągła praca, nie rzecz nabyta.

      Usuń
  7. tak, w pelni naturalne ale oczywiste jest (dla mnie!) ze nie kocha sie dzieci za to ze teoretycznie moglyby byc lepsze. ale ja zaznaczylam ze to co napisalam nie jest dokladnie na temat. byc moze tak teraz odczuwam...
    ja tez nie mialam na mysli wyscigu szczurow, raczej wyolbrzymilam to bycie "lepszym" do uczucia "nigdy nie bylam wystarczajaco dobra, wiec bycie lepszym na pewno by bylo zadawalajace (nie dla mnie..)"

    OdpowiedzUsuń