2014/04/02

Be The Reason Someone Smiles Today

Po raz kolejny przyszedł w moim życiu czas przewartościowania banałów. Przez lata słyszałam różne życiowe morały, sentencje, zwierzenia, które były wówczas ładne, ale i bezwartościowe. Oczywiście byłam przekonana, że je rozumiem. Uważam się za człowieka o całkiem nieźle rozwiniętej empatii, więc co to dla mnie. A tu zonk. Nagle moje życie wypełniło małe stworzenie, które terapią szokową uświadomiło mi, jak bardzo byłam w błędzie.

Poturbowana brakiem snu, po jednej z tych gorszych nocy, witam dzień z migreną i bezradnością. Nie ma we mnie złości, żalu. To tylko zmęczenie. Mała dawka luksusu, w postaci prysznica i czystego ubrania, pomaga ogarnąć umysł. Wracam do małego człowieka, a ten wpatruje się we mnie jakby trochę bardziej. Skupiony wyraz twarzy wydaje mi się dość zabawny, szczególnie gdy towarzyszy temu nienaturalny bezruch i "dziubek". Nagle uderzenie, totalny nokałt. Mój syn się do mnie uśmiecha. Buzią, oczami, całym sobą. Paradoksalnie - zwalenie z nóg dostarcza mi tyle energii, że mogłabym nią obdarować niejedno senne biuro w poniedziałkowy poranek. I wszyscy w nim by się uśmiechali.

Tak więc odnośnie powszechnych banałów - jeden ode mnie: 

Nie ma nic cenniejszego i piękniejszego od uśmiechu dziecka.



 




















42 komentarze:

  1. Łał. Przepiękne zdjęcia, klimat jest niesamowity... Nie mogę się napatrzeć, bardzo mi odpowiada taki styl fotografii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszam się za każdym razem od kilku lat gdy tu wchodzę. Jesteście piękni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem Cię doskonale! Też na usta cisną mi się cały czas takie banały od kiedy A. jest z nami!

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem jak całe moje senne biuro, ale obdarowałaś uśmiechem i pozytywną energią na pewno mnie, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu tego wpisu, idę zmierzyć się z tym dniem, pozytywnie zmierzyć ;) Niech żyje szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo nikt kto nie doznał macierzyństwa nie rozumie tej bezinteresownej największej miłości jaka istnieje na świecie. Miłosci do własnego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie wszystkie matki tak myślą....

      Usuń
    2. Niestety, jest to mit wielkiej macierzyńskiej miłości. Po prostu odpowiedzialni ludzie są szczególnie odpowiedzialni za to co oswoili, co wzięli pod opiekę, co jest zależne od nich - nieważne, czy sami to sprowadzili na świat, czy wzięli z domu dziecka, ze schroniska, itp. Jedni mają większy dar rodzicielstwa, podejście do dzieci, inni mniejsze... A nieodpowiedzialni - no właśnie. Gdyby macierzyńska miłość była taka jedyna i niepowtarzalna to nie byłoby nikogo w domu dziecka (poza ekstremalnymi przypadkami - oboje rodzice zmarli, nie ma dziadków), a tam dzieci mają zwykle rodziców, nie byłoby mam "małej Madzi", alkoholiczek które zapomniały o głodnym dziecku zostawionym na ulicy... oczywiście, miłość rodzinna jest wyjątkowa, gdy trafia na odpowiedni materiał, gdy jest pielęgnowana, ale przez takie mity instynktu matki dzieci z nieszczęśliwym dzeciństwem często obwiniają siebie - no bo skoro tak jest "w naturze", to z nimi coś musiało być nie tak, skoro matka ich skrzywdziła, nie chciała...
      Anka

      Usuń
  7. mam tak samo, a ten pierwszy najpiękniejszy, bo też nieuchwytny

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację Aifi, ja czasami jestem bardzo zmęczona ale uśmiech, zwykłe słowa, w sekundę pozwalają o tym wszystkim zapomnieć. Jest wtedy jakoś tak, całkowicie lekko i szczęśliwie.
    Zdjęcia piękne i chociaż nie pokazujecie syna (bardzo mi się to podoba) to bije z nich jakieś takie ciepło, miłość.. Są cudowne.
    Sara cieszy się z siostrzeńca? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie napisane i pokazane. Niedługo sama się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham to, co piszesz i to, co fotografujesz. Pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, przy własnym dziecku wiele banałów nabiera nagle znaczenia...

    OdpowiedzUsuń
  12. You are the reason I smile today :) Czytajac tekst wciaz sie usmiechalam, ogladajac zdjecie usmiechalam sie jeszcze bardziej. I teraz wciaz sie usmiecham. Usmiech malej istotki, nawet nie do mnie skierowany, a tak silnie na mnie dziala :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne klimatyczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  14. oj tak, to co czlowieka w ogole nie zajmowalo raptem staje sie oczywiste i wkrada sie niepozornie albo z buciorami do codziennosci rodzica, matki..widze ze weszlas tez w okres " niebieski";) niczym Picasoo;)hehe.

    OdpowiedzUsuń
  15. Och och och.
    Jakie drzewa piękne!

    OdpowiedzUsuń
  16. "by uciec od codzienności" - idealne podsumowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale magiczne zdjęcia

    pozdrawiam, Ola:*

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj tak, większość banałów tak ma, że kiedy się do nich dojdzie samodzielnie, stają się Pięknymi Prawdami Życiowymi.

    A my czekamy niecierpliwie na naszą Drugą Istotkę.

    Piękne, piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  19. Twoje zdjęcia spowodowały, że tęsknię za domem rodzinnym i jestem coraz bardziej pewna, że to tam jest moje miejsce na świecie. Dziwne jak przewartościowują się wartosci. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ty i mała sister jesteście takie same. Oglądam bloga od początku, pięknie rośnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny post i fotki :)
    Pozdrawiam Serdecznie
    Zocha :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo bardzo lubię Twojego bloga oraz zdjęcia!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Anita,a jak Ci sie chusta sprawdza? ogólnie polecasz? czy raczej Cię (w praktyce) zniechęciła?
    p.s. pytam, bo sama jestem "tuż przed" ;)
    ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było parę takich sytuacji, że na płacz pomogła tylko ona. Minusem dla mnie jest czas, bo trzeba się najpierw chustą zamotać i jeszcze wsadzić do niej malucha, dlatego za niedlugo zainwestuję też w nosidełko, ale oczywiście nie żalłuję zakupu. Wczoraj byłam na pierwszym spacerze z chustą i było super, bo łaziliśmy w miejsca gdzie wózek nie miałby szans.

      Usuń
    2. Polecam nosidełko Tula;)Ja mam i mały je bardzo lubi;)

      Usuń
  24. Na Twój blog trafiłam przypadkiem. Cieszę się z tego przypadku.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. po prostu magia, uczta dla oczu i zawsze ten niedosyt Twoich zdjęć!
    pozdrawiam w oczekiwaniu na swoje przewartościowanie banałów...

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuje bardzo za odwiedziny i komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Oglądałam właśnie Twoje najnowsze zdjęcia na instagramie i poczułam nagłą potrzebę wejścia tutaj, żeby Ci tylko powiedzieć, że ten blog to najpiękniejsze miejsce w internecie! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Twoje zdjęcia to magia po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  29. Masz rację,że uśmiech dziecka daje Nam mamom energii,radości ,że można góry przenosić.
    Mimo,że czasem padamy na twarz z przemęczenia to jednak takie maleństwo gdzieś pobudza jednak te ostatki sił.

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam czytać Twoje słowa. Naprawdę piękne. I do tego te zdjęcia. Są magiczne!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem tu przypadkiem i już zostaję. Dla tych cudownych chwil zaytrzymanych w genialnych kadrach. Tak to ja sięmogę delektować przed snem... :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Magiczne zdjecia!
    Zapraszam na http://ladyzolza.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń