2012/07/31

Warszawski pamiętnik

Pociąg mija kolejną stację, a ja od dłuższego czasu wpatruję się w migający kursor i próbuje znaleźć właściwe słowa, które oddałyby choć w niewielkim stopniu uczucia towarzyszące mi przez ostatnie dni. Wyciszenie, swoboda, przyjaźń - te po części pasują, a z drugiej strony pozostawiają duży niedosyt. Rozmowy od rana do późnej nocy, wino, lekkie jedzenie, drzemki z kotem na puchowym dywanie, pokojowe tańce, wielogodzinne spacery i zdjęcia, dużo zdjęć. Lubię jak rozmawiamy bez słów i to, że myśląc o powrocie nie czułam smutku. To wspaniale uczucie wiedzieć, że ktoś na nas czeka. Ktoś, do kogo bardzo chce się wracać.

Obdarta z polotu słów zostawiam Was ze zdjęciami. Niech one dopowiedzą resztę.

 Nocne tańce.



 Mieszkanie Villka i jej chłopaka tonie w książkach.


 Codzienne pyszności.



 Ze spaceru z Anią.



 Gdzieś pomiędzy wieczornymi plotkami.


 A tak się czułam po sesji, którą zrobiłyśmy w okolicach Warszawy. Było wspaniale, na pewno pochwalę się efektami i zdjęciami od zaplecza.



A to dopiero połowa naszych siostrzanych wakacji .Teraz jesteśmy w Jeleniej Górze i wcale nie zamierzamy leniuchować.

2012/07/24

Siostry w wielkim mieście

Przez ostatnie tygodnie pędziłam w szaleńczym tempie. Zdjęcia, remont, zdjęcia, podróż, zdjęcia, remont. Każda z tych rzeczy dała mi satysfakcję i często niemało radości, czuję się jednak zmęczona. Myśli są ciężkie, słowa są ciężkie, dłonie są ciężkie. Czas na chwilę oddechu, moment dla siebie. Na książkę, przyjaźń i... zdjęcia. Od jutra, przez kilka dni, będę w Warszawie. Jadę do siostry - tej z wyboru i z duszy. Będziemy całymi dniami rozmawiać i milczeć, robić zdjęcia, pić wino i spacerować po piękniejszych częściach stolicy, które dopiero mam poznać. Będziemy robić wszystko albo nic. Jeśli więc zobaczycie dwie podejrzane postacie, z wyjątkowo głupkowatymi minami na zmęczonych od śmiechu twarzach, to będziemy my - Villk i Aife.

Poniżej kilka zdjęć z poprzedniej króciutkiej wizyty Ani w Jeleniej, z tej nadchodzącej będzie ich znacznie więcej.






Mama z Sarą przyjechały się przywitać.






Przezabawny, rewelacyjny występ Klancyka. Śledźcie ich facebooka, albo stronę po daty kolejnych występów, bo naprawdę warto!

2012/07/03

Burza

Za dnia wykradam aromat kwiatów z cudzych ogrodów. Wieczorami oglądam z kotem deszcz. W nocy boję się burz. Chociaż w sumie nie wiem, czy to strach. Może bardziej uznanie i pokorna bezsenność. Po miesiącach przerwy, znów zatraciłam się w wiedźmińskim świecie. Zbyt intensywnie, bo wizja rychłego końca prowokuje pustkę do falstartu. Ostatnio idąc do miasta przeskakiwałam z groźną miną po murkach, jak Ciri. I nie ważne, że o 10lat za stara, kilka punktów skali nasycenia włosy zbyt barwne, o braku zdolności władania białą bronią nie wspominając. Mimo to odnajduję taką zawadiacką, szarowłosą pannicę gdzieś w swojej głowie. Pielęgnuję i bawię się z nią myślami. Zabieram ze sobą na łąkę. Ostatnio zauważyłam, że najbardziej lubię na nią chodzić w długiej, brązowej spódnicy. Lubię jak haczy o trawy, jak faluje za mną na wietrze. Chciałabym znów tam uciec, teraz, w noc, w burzę. Przemoknąć, utopić myśli.