2012/02/21

Listy do poduszki

Nad biurkiem rozlewa się rosnące podniecenie na myśl o wielkich zmianach i planach na najbliższą przyszłość. Postanowienia dnia następnego. Dochodzi północ, a ja pochłaniam kolejne strony "Sztuki prostoty" i czuję narastającą moc do działania. Jak co wieczór. Zasypiam z odważnymi myślami i pięknymi zdaniami. Piszę listy, których nigdy nie wyślę, układam postanowienia które stłumi noc i dobije senność poranka. Dziś też mam wielkie plany na kolejny dzień mojego życia. Plany, które jutro wydadzą się nazbyt patetyczne. Z sarkastycznym uśmiechem zadrwię z samej siebie i głębokiej wiary w obietnicę poprawy. Nastawię budzik i zignoruję go serią drzemek. A może będzie inaczej? Może wstanę od razu, włączę muzykę, która powoli obudzi moje zmysły, zaparzę zieloną herbatę i faktycznie coś zmienię? Posegreguję, posprzątam? Spróbuję. A tymczasem idę nasycić moją poduszkę kolejną porcją nocnych zwierzeń.


36 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać to poetyckie opisywanie codzienności. Twoje wpisy porównałabym do deseru lodowego z bitą śmietaną i czekoladą, bo choć czasem niezbyt wesołe, to i tak mają w sobie taki aromat (?) optymistki (:

    OdpowiedzUsuń
  2. 'idę nasycić moją poduszkę kolejną porcją nocnych zwierzeń', uwielbiam twoje metafory.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skąd ja to znam...

    OdpowiedzUsuń
  4. tak mnie zachęciłaś, że kupię tę książkę:) akurat byłam na etapie "chcę nową". Pozdrawiam Gocha P.

    OdpowiedzUsuń
  5. powodzenia! :)

    ja niestety nie potrafię nic zmienić..

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet jeśli trochę zaśpisz - i tak nadal masz cały dzień na działanie, szkoda go tracić:) Zainteresowałaś mnie tą książką, na pewno się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie ta książka zdecydowanie zmotywowała do zmian...pozbyłam się wielu niepotrzebnych rzeczy, z resztą nadal jestem w trakcie pozbywania się książek a ubrań kupuję mniej, moje zakupy są bardziej przemyślane wszystko pasuje do siebie, kolejnym krokiem będzie stawianie na jakość (np. zamiast 5 tshirtów z hm jakiś jeden porządny jakiejś polskiej marki itp).
    dobra książka do zainspirowania się, byle tylko nie brać jej dosłownie bo wtedy nic z tego nie wyjdzie albo człowiek zacznie się unieszczęśliwiać na siłę. podobno pani Loreau pracuje też jako doradca od "odgracania" ludziom życia i jej porady są dość konserwatywne np. wymień wszystkie majtki tylko na białe bawełniane, kiedy wiadomo że każdy może skutecznie praktykować minimalizm w szafie zgodnie ze swoim gustem, możliwościami finansowymi i stylem życia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz, nie należy ślepo podążać za tym, co ktokolwiek nam mówi, jeśli mówi coś wartościowego i nam bliskiego, należy się tym inspirować, pomagać znaleźć własną ścieżkę.

      Usuń
  8. ech za szybko kliknęłam, chciałam jeszcze polecić ten blog http://minimalist-ka.blogspot.com/
    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Wam i trzymam kciuki za i Wasze zmiany na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zasypiam z odważnymi planami... tylko dlaczego rano zostaje z nich tylko mgła??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plany warto spisać, żeby je utrwalić i sumienie realizować. Zacznij dzień jednak od czegoś przyjemnego, chociażby od spokojnie wypitej filiżanki herbaty (lub kawy, jeśli lubisz). Byle bez pośpiechu. Możesz właśnie w tej chwili zaplanować sobie dzień.

      Usuń
  11. Plany wywołują u mnie dreszcze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Człowiek jest tak słaby, postanowi sobie coś a nazajutrz już o tym nie pamięta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to nie pamięć zawodzi, a po prostu nasze długie "rozkręcanie się". Dlatego warto zacząć dzień od dobrej - w moim przypadku i głośnej - muzyki, orzeźwiającego prysznica, czy czegokolwiek co w miarę szybko przywróci nam zdolność do działania.

      Usuń
  13. Oj Anito zawsze mi się buzia cieszy, jak widzę u ciebie nowy post! Uwielbiam wieczorem marzyć, wymyślać plany na następny dzień albo i na dłużej i choć nie zawsze uda mi się je zrealizować od razu, to któregoś dnia mam przypływ siły, energii i wykonuje plany z mojej listy. Ważne żeby starać się robić to co nas w życiu cieszy. Wiadomo, nie tylko przyjemnościami człowiek żyje, jednak warto sobie na nie pozwalać i nie zatracać się w szarość codzienności.
    Dziękuje Ci za to, że piszesz teraz częściej. Lubię popatrzeć na piękne zdjęcia, które dodajesz, ale słowa są dla mnie ważniejsze, a piszesz pięknie, mądrze i do tego lekko.
    Pozdrawiam
    Iga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za tak miłe odwiedziny :)

      Usuń
  14. Zawsze robiłam plany. Na następny dzien, tydzień, rok. A i tak spontan wygrywał. Bo planowałam 'za nas'. A teraz, gdy już 'nas' nie ma, nie umiem nic zaplanować, nawet na 'za 5min'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ag, potraktuj to jako wyzwanie, to będzie inne planowanie, ale dobre. Planowanie rzeczy z myślą tylko o sobie, może okazać się całkiem przyjemne, świeże.

      Usuń
  15. Hej Aife ! Wspaniale piszesz, tworzysz tak zwaną magię, którą ciężko osiągnąć. Czytając Twoje słowa przenoszę się w inny wymiar. Każda litera tworzy inną historię. Pisujesz coś dla siebie, czy Twoim internetowym pamiętnikiem jest blog ? :) Pozdrawiam i życzę więcej takich wspaniałych zlepek słów dla nas, skromnych czytelników, Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Miałam kilka podejść do pamiętnika zeszytowego i planuję kolejne, może kiedyś się w końcu utrzyma dłużej niż przez kilka stron.

      Usuń
  16. Co z blogiem, który opisywał Twoje życie? Rzadko pewnie na niego zaglądasz z powodu braku czasu, hm ? :) A no właśnie... jak to wygląda z Twoim czasem ? Masz go dosyć dużo by marzyć ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dużej mierze ten blog przejmuje tę funkcję, a tamten sobie spokojnie jest, wracam do niego gdy odczuwam taką potrzebę. Czasu mam dużo, na wszystko starcza, mogłabym go tylko lepiej wykorzystywać.

      Usuń
  17. Bardzo, bardzo się cieszę, że wróciłaś i piszesz częściej. Mam nadzieję, że sprawia to Tobie taką samą przyjemność, jak mnie czytania Ciebie i oglądanie Waszych zdjęć. Zachowaj siłę, Aife! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj :)) Przepraszam, że zadam takie być może głupie pytanie, ale masz widok na góry codziennie ? Wiem, że miałaś za sobą kilka przeprowadzek, więc stąd pytam, czy w Twoim obecnym lokum jest taki widok ? I czy wreszcie odnalazłaś to jedne i jedyne miejsce na świecie, w którym jesteś na prawdę, ale to na prawdę szczęśliwa ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim tymczasowym lokum mam codziennie widok na góry. Jest tak piękny, ze mam ochotę codziennie łapać za aparat i uwieczniac ich nieodparty urok. A co do mojego miejsca na ziemi, to jestem na etapie nabywania swojego mieszkania, które na pewno te role będzie dzielnie pełnić. Nie mogę oczywiście powiedzieć, ze już tam zostanę na zawsze, na pewno na długo :)

      Usuń
  19. Zazdroszczę gór (nigdy w nich nie byłam ;|, zawsze w wakacje jeździłam nad morze!) , a co do "Sztuki prostoty" - ta książka swego czasu bardzo mnie zafascynowała. I efekty starcia z lekturą czuję do dzisiaj ;) Najlepiej jest kiedy książka trafia we właściwy w naszym życiu czas. Jeśli potrzebujemy zmian, otacza nas chaos, zbyt wiele przedmiotów lub toksycznych kontaktów - cóż więcej jak nie sztuka prostoty.
    Tak myślę.

    Pięknego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Powodzenia .!
    świetny bloczek
    może zaobserwujemy .?

    OdpowiedzUsuń
  21. Anitko, studiujesz coś, może już skończyłaś, rozglądasz się za czymś, a może już pracujesz ? ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kilka lat po studiach, mam swoją działalność :)

      Usuń
  22. dziewczyno, nie wiem kim jestes, ale jestes magiczna...

    OdpowiedzUsuń
  23. Droga Anito,
    podglądam po cichu Twój świat od bardzo, bardzo dawna, ale dopiero teraz pierwszy raz pozwoliłam sobie napisać. Twoje słowa są magiczne. Dziękuję, że jesteś i pozwalasz mi uwierzyć w drugiego człowieka.
    Przeczytaj koniecznie "Mieć czy być" i "O sztuce miłości" Ericha Fromma. Po lekturze tych książek nabrałam odwagi by zmienić własne życie - rzuciłam studia, których nienawidziłam, a które miały być przepustką do "ustawienia się" i wygodnego życia, wyrwałam się z okowów związku, który niszczył, ograniczyłam potrzeby konsumpcyjne... I choć wszyscy wokół patrzą na mnie jak na dziwoląga, jestem szcześliwa, bo w końcu robię to, co kocham i budzę się rano z uśmiechem na ustach takim prawdziwym, nieudawanym.
    Pozdrawiam cieplutko,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  24. 'sztuka prostoty' to pierwszy taki poradnik, który przeczytałam z dużym zainteresowaniem. później trafiłam na 'sztukę umiaru' (o jedzeniu ;) chociaż ta o prostocie była lepsza, może dlatego że pierwsza.

    t.

    OdpowiedzUsuń