2011/06/15

Magia Wikingów

W biegu i ogromnym zamieszaniu nie zdążyłam przyjrzeć się niezwykłemu miejscu, którego próg miałam zaraz przekroczyć. Tłum roześmianych ludzi pociągnął, nieco zdezorientowaną mnie, za sobą do środka. Niewielka budowla jakby uginała się pod każdym moim krokiem wydając skrzypiący jęk starości. Nie czułam się jednak nieproszonym gościem. Raczej zachęcona, by usiąść na drewnianej ławie i popodziwiać jej wnętrze. Znalazłam się pomiędzy ludźmi, którzy zaczęli mówić jednym językiem. Moje wargi jednak znieruchomiały, by głodne oczy mogły błądzić po ścianach w pełnym skupieniu. Nad głowami smoki rozpościerały okazałe skrzydła, a węże wiły się pomiędzy kwiatami. Na kapitelach natomiast, spoglądały dumnie lwy strzegące bramy do świata Wikingów. W międzyczasie mężczyzna ubrany w białą szatę przemawia do zgromadzonych gości i z uśmiechem na ustach wyciąga dłonie do dwojga na przedzie. On trochę zdenerwowany, ona w pięknej białej sukni, przysięgli sobie miłość na wieki.

Byłam na wielu ślubach kościelnych. Jednak dopiero tam, w Kościele Wang, w Karpaczu, może dzięki skromności starej świątyni, może dzięki wyjątkowemu księdzu, może dzięki otoczeniu gór, poczułam magię nie tylko od zakochanych, ale i od kościoła. A jednak można, mnie przekonali.











pics by Jimmy
heels: Bruno Premi
tee&bag: Stradivarius
pants: Zara
rings: MMM (soon)
scarf/belt: SH

2011/06/04

Emotion Sickness

Jestem cierpliwym słuchaczem. Ludzi i muzyki. Nie zawsze jednak moja cierpliwość przekłada się na zainteresowanie. Ostatnio poznałam szereg nowych brzmień i głosów. Przypomnieli mi o mojej dziwności. Nie lubię głupoty, nie lubię braku jakiejkolwiek zaradności życiowej, a najbardziej nie lubię bezsensownego tracenia czasu innych ludzi. Przez ściśnięte gardło ze śliną pełną goryczy przełykałam słowa, które chciałyby wymierzyć policzek na otrzeźwienie. Nerwową kreską obok materiałów szkoleniowych malowałam twarze z pustymi oczami i czarnymi łzami. Smutni cyrkowi artyści z bliznami koło ust od sztucznego uśmiechu.

Jeśli się nie uda, nie wiem co zrobię, chyba tego nie przeżyję - słyszę słowa dobiegające od jednej z kobiet i nie wiem czy mam wybuchnąć śmiechem czy ironicznie rozpłakać. Któregoś dnia mówię chyba o jedno zdanie za dużo. Nie chcę być bogata, nie chcę drogiego samochodu, nie chcę willi z basenem, nie chcę pływać w pieniądzach. Zgaszony krzyk, który wymknął się spod kontroli. Widzę zmieszanie na sali i milknę. Nie da się żyć bez pieniędzy, ale do cholery jasnej, nie żyjmy dla nich.

 


 
pics by Villk
dress: H&M
shoes: Deichman



2011/06/01

Powyłamywane słowa

Zapakowałam notes, książę i słabo naładowaną empetrójkę i z nadzieją spokojnej, długiej podróży, gdzie na wszystko będę miała czas, ruszyłam na dworzec PKP. Poranek przyjaźnie stłumił zapowiadający się upał i pierwsze dwie godziny podróży minęły bardzo sprawnie. Choć i tak nie obyło się bez szybkiego marszu na dworzec PKP we Wrocławiu, bo plan przewidywał znacznie więcej czasu na przesiadkę, niż było go w rzeczywistości.
Kolonie na torach, czyli zgraje maluchów w zarezerwowanych wagonach i tłumy stojące na korytarzach zazdroszczące im wygody. Do Poznania trzy godziny drogi, dam radę. Miła Pani stojąca obok poczęstowała mnie żelkami, które po części wynagrodziły brak możliwości pisania lub wygodnego czytania. Odwzajemniłam życzliwość i podzieliłam się marchewką, w końcu ona jechała aż do Kołobrzegu, niech ma, na cierpliwość.
Godzina krzesełkowania na poznańskim dworcu była przygotowaniem do walki o wolne miejsce w kolejnym pociągu. Zmęczenie nóg, czy brak powierza w zatęchłym przedziale. Ostatnie godziny podróży dały mi mocno popalić, jednak gdy zobaczyłam Villczą buzię uśmiechającą się z warszawskiego peronu, całe zmęczenie odeszło. Tak było przedwczoraj, a dziś...

Wiesz Sis, co jest najlepsze? Że słowa znów same mi się układają.

Pociąg mi nie pomógł, tysiące wylanych słów w rozmowie z Anią już tak.

O tym co wydarzyło się wczoraj, następnym razem. A póki co idę się roztopić w stolicy zalanej słońcem.

 
 
 



pics by Jimmy
skirt: Mango
sweater: SH
shoes: Bronx
rings: MMM (soon)
necklace: Drakonaria