2011/03/25

The Great Salt Lake

W pewnej miejscowości otoczonej górskim krajobrazem, chodzi po ulicach rudowłosa dziewczyna z zamkniętymi oczami. Zaczęło się chyba od tego, że zapominałam zabierać okulary, a słońce męczyło źrenice. Później, jeszcze nieświadomie, powtarzałam tę czynność nawet gdy nie było takiej potrzeby. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że robię to od dawna, dość systematycznie i o dziwo, nie skończyło się to żadnym wypadkiem. Ale o czym ja tu...

Moje miasto lubi spokój. Ludzie na ulicach mają swoją przestrzeń, nie trzeba rozpychać się łokciami. Dzięki temu właśnie, mogę praktykować swoje dziwne zachowania. Zapamiętuję drogę po kawałku i tam gdzie mogę, zamykam oczy. Co chwilę zerkam oczywiście, czy na mojej drodze nie pojawiła się żadna przeszkoda i dalej... Nie wiem po co to robię, nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, ale to taka moja spacerowa zabawa, która pozwala odpocząć, nacieszyć się... bardziej.

Pisałam już, że najpiękniejsze jest światło tuż po zachodzie słońca?



 


pics by Jimmy
bag and blouse: sh
pants: Zara
coat: Asos
rings and whale pendant: handmade (szykuję coś fajnego na niedaleką - mam nadzieję - przyszłość :))



Mimo że na moim blogu moda nie odgrywa pierwszych skrzypiec, jest mi miło, jak i pod tym kątem jest doceniany. Zapewne mieliście już okazję przeczytać na niektórych blogach informacje o wydawnictwie Fashion People Poland Doroty Wróblewskiej. Będzie to album prezentujący modę uliczną w Polsce. Bardzo mi miło, że zostałam zaproszona, aby i moje zdjęcie się tam znalazło. Jeśli ktoś z Was chciałby również wziąć udział w tym wydarzeniu, będzie miał na to szansę w Krakowie już w ten weekend.


Bieżące informacje o Fashion People Poland, znajdziecie na ich facebooku.

2011/03/20

Dryfując

Ostatni tydzień, a może nawet dwa, zlał mi się w jedno. Pogubiłam dni. Myśląc, że jest środa, znalazłam się w piątku. Trochę mniej było tracenia czasu, trochę więcej zorganizowania. Potrzebowałam resetu, by uporządkować czas. Dzisiejszy basen pomógł mi w tym znakomicie.

Początkowo nie było prawie nikogo, mogłam się wyłączyć. Jedna długość basenu, druga, kolejna. Powoli odzywają się zaniedbywane mięśnie. Po początkowym buncie poddają się wodzie i zamiast z nią walczyć, zaczynają tańczyć. Obracam się na plecy, uszy toną, dźwięki milkną. Cisza. Zamykam oczy i skupiam się na tym, by płynąć i jednocześnie jak najmniej wzburzać wodę. Dryfuję i gubię zmartwienia jak wodę między palcami. Przez szklany sufit przebiło się słońce. Odpłynęłam.




pics by Jimmy
jacket: H&M + handmade safety pin eagle
dress: Pretty Girl
necklace: handmade

2011/03/06

Kamień odwagi

Odrobina ciekawości stopniowo nabierała rozpędu, aż w końcu przemieniła się w początki obsesji wymieszane ze zdrowszą fascynacją. Obracam w palcach minerały i doszukuję się ukrytych barw, które ukazują się pod odpowiednim kątem, we właściwym świetle. Niektóre mają skazy, te ściągają moją uwagę najbardziej. U ludzi też uwielbiam blizny, bo każda ma swoją historię.

Piękno natury najlepiej prezentuje się w ramach z zimnego metalu. Jednak dopiero po zetknięciu ze skórą całość nabiera życia. Przejmuje troski i radości właściciela i zależenie od nich, tworzy swój charakter. Dostałam upragniony labradoryt. Odkąd zobaczyłam ten kamień po raz pierwszy poczułam niesamowitą więź i pragnienie, by zawisł na mojej szyi. Zawisł. Okaz idealny, oboje mamy skazy.




skirt: handmade
blouse: H&M
shoes: Reserved
labradorite pendant: gift from Jimmy

2011/03/02

Czarodziejka z księżyca

Po naciśnięciu odpowiednich płytek, postawieniu dwóch figurek w kształcie kury i kota, przeskoczeniu po właściwych polach i szeregu innych skomplikowanych działań, potrafiłam sprawić, że stary, ogromny basen, ukryty w dzikim lesie, zmieniał swoją postać niczym transformers. Rozsuwał i tasował ciężkie bloki, unosił szachownicę z marmuru, aż w końcu ukazywał starożytny skarb. Mimo zawiłości procesu potrafiłam go odtworzyć nawet po przebudzeniu. Brakuje mi magii w mojej codzienności. Takiej najprostszej, bajkowej. Na szczęście mam jeszcze swoje pokręcone sny, które dają mi się nacieszyć moją magiczną utopią.


 

 
pics by Mum 
dress: my project / made by my granny
shoes: Reserved
coat: Asos
hat: Wit Leather
watch: Swatch