2011/12/16

Moon Child

Wyrwana ze snu przez telefon. Jak zwykle nie pamiętam ponad połowy z treści rozmowy, ale i tak nie opłaca się już zasypiać. Owinięta w gruby sweter drepczę do salonu - obecnie zwanego graciarnią - i nierozbudzonymi dłońmi nastawiam niecelnie igłę na czarnej płycie. Eddie Vedder powoli ożywia moje zmysły wołając spomiędzy kręgów prezentu urodzinowego.
Już wczoraj wiedziałam o czym chcę napisać, wiedziałam o tym już od miesiąca, gdy jedna z czytelniczek mojego drugiego bloga zadała mi jedno z ciekawszych pytań jakie ostatnio ktoś do mnie skierował. Podsumowując ostatnie posty opiewające księżyc, spytała:

„Jeżeli Mały Książę uważał, że kiedy jest się smutnym, to lubi się patrzeć na zachody słońca… a później opierając się na tej teorii sama zrozumiałam, że kiedy jest się szczęśliwym to lubi się patrzeć w gwiazdy… To jacy są ludzie, którzy lubią patrzeć na księżyc?"

Zaczęłam się poważnie, a może raczej wnikliwie dopatrywać jakiejś przodującej cechy, która mogłaby określić tych ludzi, mnie. Uwielbiam malinowo-lawendowe niebo po zachodzie słońca, tak samo łączę spojrzeniem gwiazdy. Jednak najbardziej tęsknię za księżycem. Czuję głód i pustkę, gdy nie woła mnie z ciemnego nieba. Uzależniłam się od niego, mimo że nie może mi więcej dać, niż to, że jest i patrzy na mnie. Stoję i milczę z uśmiechem na ustach. On wszystko wie. Taka niewymagająca współzależność. I nie wiem nadal, kim są ludzie, którzy zgubili się gdzieś pomiędzy lawendowym niebem a gwiazdami. Wiem tylko, że czekają na kolejny księżyc w pełni.







pics by Jimmy
top: Don't Go (ciekawe pomysły, szczytny cel)
shoes: McArthur (dziękuję za najwygodniejsze buty w mojej szafie :))
pants: H&M


2011/11/05

Find The Way

Rozprostowane palce u dłoni, chwila mamrotania pod nosem i pada wynik: pięć. Sara codziennie odlicza dni do swoich urodzin, które przy okazji są i moimi. Dwa skorpiony z charakterem, który lekki nie jest. Zastanawiam się, czy dorastanie da jej tak samo popalić. Czy przepłacze dziesiątki nocy, czy pogubi się w swoich emocjach. Czy będzie się chować w próżni, gubić priorytety. Czy będzie tańczyć na krawędzi, czy będzie się bała swoich myśli. Czy opanuje uczucia, czy będzie umiała uszanować uczucia innych. Czasem się martwię, a z drugiej strony mam nadzieję, że przebrnie przez to zgubne wysypisko autoanaliz. Że będzie po tym mądrzejsza, szczęśliwa. A przede wszystkim, odnajdzie po latach to, co ma w oczach teraz. Ja przetarłam szlak, ona też odnajdzie drogę.














pics by Sara & Mom
pants&shoes: Mango
sweater: Vintage

2011/10/31

Leśny ogród

Leśny ogród ciężko oddycha pod płaszczem liściastych owoców. Szuram stopami prowokując szeleszczący szept jesieni. Wyczuwam zmęczenie, ale i spokój. Ukończyła swoje malarskie arcydzieło, które odbiera mowę. Skąpana w słońcu i niemej kontemplacji, przyglądam się jak spełniona znika pod złotą kołdrą. Żegnam ją malinowym uśmiechem, gdy chłodny wiatr łaskocze twarz kosmykami. To zima wesoło woła z daleka. No tak, ona też stęskniła się za górami.














pics by Jimmy
coat: Wallis /SH
shoes: Reserved
sweater: Top Secret
blouse as a skirt: Vila /SH
necklace: MerryMeet.Me

2011/09/30

Good Times Gone Bad

Mamy wehikuł czasu, wygrywa nam podróże do lat 70. Idealnie nieidealny dźwięk czasem się zatnie, czasem zaskwierczy. Kurz, niczym paprochy z kliszy, poprzyklejał się do nut tworząc nową jakość dźwięku. Patrzę na leniwie toczący się winyl i czas płynie wolniej. Więcej czasu na czytanie, więcej na bycie ze sobą. Więcej czasu na analogowe życie.












pics: Mum
dress: New Look /SH
boots: Buffalo
hat: Wit Leather
watch: Swatch

2011/09/21

The Wolf

Wracałam z ostatniego zlecenia, gdy z rozpaczą stwierdziłam, że skończyła mi się kolejna część Wiedźmińskiej sagi. Nieskupione myśli zaczęły hasać po głowie i wieszać się na dziwnych tematach. Na przykład, zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak wiele zależy od tego, na co chcemy patrzeć. Bawiłam się zautomatyzowaną głębią ostrości w swoich oczach i albo podziwiałam piękny wschód słońca, albo widziałam odpychający brud na szybie. Filtrowanie. Patrzenie trochę dalej. Od kilku lat staram się stosować to na co dzień. Przebijać pochmurną aurę sprzedawczyni uprzejmym życzeniem miłego dnia, uśmiechać się do obcego człowieka. Czasem patrzę dokładniej, dostrzegam zapomniane przez codzienność zjawiska. Czasem bluruję przeszkody i staram się dostrzec nagrodę, która za nimi czeka. Nie zawsze, czasem klnę jak szewc i piorunuję oczami. Czasem kulę się pod kołdrą z uczuciem całkowitej niemocy. Ale próbuję i jest mi z tym coraz lepiej.
















pics by Jimmy
jacket: MerryMeet.Me
shirt: SH/Cubus
pants: New Look
boots: American Eagle (vintage)
bag: SH
tee: H&M

2011/09/12

Świat MMM

Emocje galopują przez moją niewyspaną głowę. Pod osłoną nocy ruszył oficjalnie projekt MerryMeet.Me. Nie wiem już ile to miesięcy, tygodni, godzin spędziłam na planowaniu, zamartwianiu się i tworzeniu. Wiele... a to dopiero zalążek. Nie powstał by on jednak, gdyby nie upór i przełamywanie słabości. Ile razy, po kolejnym zniszczonym w wypalaniu przedmiocie, chciałam rzucić wszystko w pizdu, sprzedać piec,  schować się w kącie i utonąć w łzach przegranej. Wiele... ale przebrnęłam. I nie tylko ja. Jimmy nauczył się od podstaw html, php, css i innych dziwnych skrótów, by w moją grafikę tchnąć życie i stworzyć świat MMM, za co jestem mu niewyobrażalnie wdzięczna.

Plany mamy ambitne, ale póki co cieszymy się naszym małym sukcesem, bo cokolwiek będzie dalej, dziś - wygraliśmy.




model: Dominika @Myskena Studio | photo: Anita Suchocka  | hair: Sylwia Drożniak | make-up: Agata Wielocha | stylisation: MMM

Zapraszam Was serdecznie do świata MerryMeet.Me.

2011/08/29

40 Miles From The Sun

Dla osoby, która do swoich górskich osiągnięć mogła zaliczyć wtarganie się na Śnieżkę, zobaczenie Alp z bliska było nie lada doznaniem. Godzina za godziną przełamywałam granice zmęczenia i ciężkiego oddechu. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że z każdym kolejnym krokiem jestem o parę centymetrów wyżej niż kiedykolwiek w swoim życiu. Łapałam każdy mały rekord, póki starczyło sił, póki droga pozwalała. Nie potrafię napisać o pięknie i magii tamtych gór, jeszcze nie. Może potrzebuję trochę czasu, by upojenie obrazami przeszło do porządku dziennego, a rozum w końcu zrozumiał, że to się wydarzyło naprawdę. Tyrol to wyjątkowe miejsce na ziemi. To więcej niż pewne, że jeszcze tam wrócę.









Długo noszony w sercu i na rękach projekt MMM, zdradził już swoją pełną nazwę. To MerryMeet.Me. Powstały już pierwsze zdjęcia do lookbooka, na dniach powstaną kolejne, tym razem mojego autorstwa, a wtedy już tylko chwila i będę mogła się z Wami w końcu podzielić tym, co od miesięcy dawało mi radość, bezsenność i natchnienie.





pics by Jimmy
shorts & jacket: MerryMeet.Me

PS Uzależniłam się od tej melodii.


2011/08/06

Velvet Moon

Jimmy remontuje mieszkanie dziadków, mama zajęta gotowaniem, tato odpoczywa na kanapie, tylko mały urwis z niewyczerpalnymi bateryjkami biega po ogrodzie i domaga się huśtania.
- Sara, zrobisz mi zdjęcia? Oczy Małej zrobiły się jeszcze większe niż zazwyczaj, a na buzi wymalował się skrzaci uśmiech.
- Tu naciskasz, tu patrzysz... Kilka prostych instrukcji i chwilę później, niezdarnie trzymymany przez małe rączki aparat, zaczął płodzić ujęcia. Wciskałam się w klatki pomiędzy kwiatki i psinę zuzię, które wydawały się znacznie ciekawsze od starszej siostry, ale w końcu wyprosiłam co moje.








Zdjęcia zrobiła Sara. Pozwoliłam sobie je nieco obrobić, jednak kadry są oryginalne.

shoes: Deichman
vest: MMM (my new project)
velvet skirt & hat: SH

Posty pokazują się dość rzadko, jednak jestem aktywna na Facebooku, gdzie zdradzam też co nieco z mojego projektu MMM, dlatego jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam :)